czwartek, 22 marca 2012

Rozdział 2.

     Zaczęłam powoli się budzić, czułam jak ktoś bawi się moimi włosami. Nie chciałam tej osobie przerywać zabawy, ponieważ lubiłam, gdy ktoś bawił się nimi. Jednak musiałam się ruszyć, moje ciało było całe odrętwiałe. Otworzyłam oczy i zobaczyłam piękną twarz Harry'ego. Przez chwilę nie oddychałam i wpatrywałam sie w niego jak w obrazek. Po paru minutach zamrugałam kilkakrotnie, by się uspokoić i żeby on nie pomyślał sobie, że ma do czynienia z jakąś psychofanką. Jego wzrok skierował się na mnie i utonęłam w jego cudownych zielonych tęczówkach, które aż przyciągały. Przygryzłam lekko wargę, a on się usmiechnął.
-Jak się teraz czujesz?- zapytał swoim głębokim głosem. Mhm..mogłabym słuchać jego głosu przez cały czas.
-Lepiej nie czułam się nigdy. Możesz mi powiedzieć, co ja robię na twoich kolanach?- wdech, wydech, wdech, uspokój się, Eliza, to tylko Harry Styles, właśnie, to Hazza! Było mi jakoś nieaturalnie gorąco, policzki mnie parzyły. Świetnie, widzi jak się rumienię.
-W tej chwili to leżysz.- uśmiechnął się łobuzersko, a ja natychmiastowo usiadłam.-Chciałem cię mieć bliżej siebie. Nie pytaj, bo nie wiem, co mną kieruje, nawet się nie znamy, ale podobasz mi się.- na mojej twarzy pojawił się szczery banan, byłam taka zadowolona, że jemu na mnie zależy, to było takie nierealne. Ja i Pan Gwiazda Harry.
-Nie wierzę w to, pewnie to jest najlepszy sen jaki kiedykowolwiek miałam i się zaraz z niego obudzę i wyjdzie na to, że ciebie nigdy nie spotkałam. Załamałabym się.- plotłam, co mi tylko przyszło do głowy, niekoniecznie mądrze.
-To jest jak najbardziej rzeczywistość, cudowna rzeczywistość. Zaraz pomogę ci uwierzyć..- zaczął się do mnie przybliżać, jego wargi były blisko moich, w końcu pocałował mnie. Najpierw dalikatnie, a później coraz bardziej namiętniej, oddawałam pocałunki, czułam lekkie zawroty głowy. Całowałam w tej chwili najsłodsze i najbardziej pożądane przez wszystkie fanki usta na świecie, w tej chwili wiedziałam już, że mogę być szczęśliwa.
     Oderwaliśmy się od siebie, oddychaliśmy, jakbyśmy przebiegli kilometr. Przytuliłam się do jego klatki piersiowej i wdychałam jego zapach. Czułam się bezpiecznie w jego ramionach, mogłam w tej chwili pokonać każdego. Mogłam także zrobić wszystko dla Harry'ego. Nieodwołalnie się w nim zakochałam. Teraz pytanie, co on czuje do mnie.
     Do pokoju wpadli chłopacy i od razu się na mnie rzucili. Nie powiem, to było miłe, tylko trochę za mocno mnie przytulali.
-Du-usicie mniee-wyjąkałam, a oni natychmiast się odsunęli. Mieli niewinne miny, które mnie rozśmieszyły, zaczęłam się śmiać. Jeśli tak będzie przez cały czas to umrę przez śmiech.
-Heej dziewczyno Harry'ego!- przywitał się Niall, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowanym wzrokiem. Że jak on mnie nazwał, dziewczyną Hazzy? Dlaczego ja nic o tym nie wiem?
-Niall, jeszcze nie.- powiedział zielonooki i popatrzył się na niego morderczym wzrokiem. Wyglądali przekomicznie, zdusiłam w sobie śmiech.
-Jestem Eliza- oznajmiłam im i uśmiechnęłam się do każdego.
-Mogłabyś pójść ze mną?- zapytał Liam, a ja przytaknęłam. Ciekawe co ode mnie chciał. Doszliśmy do kuchni, która prawdę mówiąc wyglądała perfekcyjnie.
-Herbaty, kawy?- wydaje się miły, a zawsze myślałam, że to on jest najbardziej bezczelny.
-Kawę poproszę. Co chciałes?- chciałam jak najszybciej się dowiedzieć, zżerała mnie ciekawość.
-Chciałem cie przeprosić za dzisiejszego zachowanie Louis'a. Pewnie nieźle cię wystraszył. No ale on już tak ma, wieczny dzieciak.- zaśmiałam się. No cóż, powiedział prawdę, Louis zawsze zachowywał się najmniej odpowiedzialnie z całej piątki, chociaż miał 20 lat.
-Okej, nie gniewam się. On po prostu lubi sie wygłupiać i popisywać. Liam.....eh...ja zakochałam się w Harry'm.- czułam, że mogę mu to powiedzieć, stawał się coraz bliższy dla mnie.
-W takim razie mogę życzyć wam powodzenia i wytrwałości. Uwierz mi, że wszystko się ułoży.- patrzyłam na mnie tak, jakby prześwietlał wszystkie moje myśli, moje wspomniania. To było dziwne.
      Wyjęłam komórkę i zobaczyłam, że jest już 17. Będę musiała się zbierać do domu, żeby dotrzeć tam przed tym, aż zrobi się ciemno. Jeny, nawet nie wiem gdzie jestem.
-Ja chyba będę się zbierać- powiedziałam do chłopaków, oglądaliśmy Zmierzch, który chłopcy przez cały czas komentowali.
-Tak szybko? Przecież masz jeszcze dużo czasu.  Zresztą mówiłaś, że mamy nie ma teraz w domu...a może zostałabyś na noc?- nalegał mój Harry. Zaraz, zaraz, jaki mój, przecież nie jesteśmy razem. No ale chciałabym.
-Yhmmmm...no dobrze. Ale jutro nie życzę sobie byście mnie budzili. Znam wasze sposoby. - niechętnie się zgodzili.-A tak wgl to gdzie są dziewczyny?- szkoda, że ich znami tu nie było, chciałabym je poznać.
-Są u jakiejś przyjaciółki, mają zostać tam na noc. Więc mozna zrobić imprezkę.- Taaa...to jak najbardziej do nich podobne.
-Zaraz wracam- powiedziałam i udałam się do łazienki. Oparłam się o umywalkę i przypatrywałam się sobie. To był mój najlepszy dzień w życiu, który jeszcze się nie skończył. Zaczynam nowe życie, koniec ze starą, marudną, smutną Elizą. Teraz jest tylko ciesząca się życiem dziewczyna, która planuje swoją przyszłość z 1d.

2 komentarze:

  1. Fajne, chociaż troszkę banalna historia, ale fajnie się czyta, więc czekam na nn <3
    Wpanij do mnie ;*


    smileyjensenxx.blogspot.com

    kamcikk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie się czyta.

    Wpadaj do mnie http://whilelivewereyoungonedirection.blogspot.com/ zostaw komentarz albo dodaj się do obserw.

    OdpowiedzUsuń