Zeszłam na dół, podśpiewując cicho LWWY, byłam taka szczęśliwa, że mogłam tu być, że ich poznałam, czułam, że mogłam latać. W kuchni zastałam Niall'a, który wyjmował z szafek żelki, jakieś ciastka, czekoladę, chipsy i inne słodycze. Było to bardzo zabawne, nie zwracał na nic uwagi tylko na te słodkości, nie zauważył nawet mojego pojawienia się. Zachichotałam, a z jego ręki wypadł batonik, ale szzybko się po niego schylił.
-Sam zamierzasz to wszystko zjeść, głodomorze?- zaśmiałam się i pomyślałam, że to jedyna osoba, która uwielbia jeść, dużo jeść.
-Niestety, nie.-zrobił smutną minę.-Muszę się z wami podzielić. Liam mi kazał.- popatrzył na wszystkie paczki z uwielbieniem w oczach.
-I ty się go posłuchasz? Wow, Niall, co ci się stało?-popatrzyłam na niego zdziwiona.
-Powiedział, że zabierze mi wszystkie pochowane pyszności-na jego twarzy widoczne było niezadowolenia, zmarszczył zabawnie nos, już nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam donośnym śmiechem. Nagle do kuchni wpadli Louis i Harry zaciekawieni tym, co się tutaj wydarzyło. Nialler patrzył na mnie ze złością, a ja usiadłam na podłodze, złapałam się za brzuch, z moich oczu pociekły łzy, tak się śmiałam. Larry patrzyli na mnie rozbawieni. Podszedł do mnie Loczek, popatrzył mi w oczy i starł słonawy płyn, moje serce biło w zawrotnym tempie, a policzki się zaróżowiły. Odwróciłam wzrok i próbowałam to ukryć.
-Eliza, spójrz na mnie-zrobiłam to, co chciał. Jego oczy były tak zielony, głębokie, można było się w nich zagubić.-Ślicznie się rumienisz-uśmiechnął się do mnie, a w jego oczach pojawił się błysk. Zaczął zbliżać powoli swoją twarz do mojej, przymknęłam powieki i mnie pocałował. Całowałam go z wielką pasją, po chwili nasze języki się spotkały i zaczęły wspólny taniec. Moje ręcę powędrowała na jego bujną czuprynę, przyciągnęłam go bliżej siebie, on natomiast posadził mnie na swoich nogach i jeździł rękami po moich plecach, z góry na dół. Oderwaliśmy się od siebie, stykaliśmy się czołami i szybko oddychaliśmy. Otworzyłam oczy i ujrzałam jego cudowne tęczówki, od zawsze je lubiłam, spotykałam go nie raz i mogłam wpatrywać się w nie do woli, a i tak było dla mnie za mało. Wstaliśmy i udaliśmy się do salonu, gdzie grała dosyć głośna muzyka.
Usiadłam na podłodze razem z chłopakami, oni się wygłupiali i pili czystą, oczywiście oprócz Liam'a, on popijał piwko.
-Fajnie, że wróciliście, czekaliśmy na was.-powiedział Zayn i zjadł kolejne ciastko.
-Właśnie widać, zaczeliście bez nas- Harry udawał, że sie na nich złości. Wyglądał bardzo seksownie (a kiedy on nie wygląda? dop. autorki), przygryzłam wargę i patrzyłam na niego.
-Oj, loczuś, kochanie, wybacz nam.- rzucił się na niego Lou i przytulił.
-Mam czuć się zazdrosna?- zapytałam ze śmiechem.
-Nie, skarbie, nie masz o kogo.-popatrzył na mnie Hazza z wielkim uczuciem, oderwał się od Króla Marchewek, wziął butelkę i polał nam.
-Jak szaleć to szaleć. Za miłość!- krzyknął, każdy wziął w dłoń kieliszek, stuknęliśmy się nimi i wypiliśmy jednym duszkiem, lekko się skrzywiłam, trochę drapało mnie w gardle, napiłam się coli.
Ciągle piliśmy, wygłupialiśmy się, śpiewaliśmy piosenki, które leciały w telewizji. Kilka razy nawet pojawili się moi kochani idioci, zawsze wtedy śmieli się ze swoich min, a ja wręcz odwrotnie, patrzyłam zafascynowana, jak zwykle.
Niall leżał już nieprzytomny na podłodze, nam już też mało brakowało. Daddy siedział na kanapie i oglądał jakiś film, czasami patrzył na nas i się śmiał. Wstałam, podeszłam do niego, chwiejąc się, usiadłam obok niego i popatrzyłam na niego.
-Liam, tylko pilnuj nas.-powiedziałam cicho, nie chciałam byśmy coś narobili.
-Spokojnie, zawsze pilnuję ich i nic się nie jeszcze nie stało.- uwierzyłam mu. Wróciłam do reszty imprezowiczów, Zayn nalał mi jeszcze, wypiłam za jednym zamachem, później jeszcze dwa i tak samo jak nasz głodomor odleciałam.
............................................................
Wróciłam ;p.